Autobus i szumy w uszach

11.8.17

Korzystam z komunikacji miejskiej sporadycznie. Prawie nigdy nie siadam, nawet w pustym autobusie. Walczę z tym coraz częściej. Wszystko zaczęło się, kiedy będąc małą Martą z chorobą lokomocyjną (która według mojej babci miała mi przejść w wieku 18 lat, a została do dzisiaj, dzięki za nadzieję) spotkałam na swojej drodze typową zepsutą do szpiku kości babę. Sytuacja wyglądała nie za ładnie. Wiecie, jak to z chorobą lokomocyjną bywa, lubi przyjść nagle i trzymać długo, więc w podróży podczas wycieczki klasowej do nienawidzonych przeze mnie Międzyzdrojów złapała mnie ta wredna choroba. Może to przez świadomość, że jadę do tego miasta? 
Co ma do tego zepsuta do szpiku kości baba? To, że podczas gdy biedna paroletnia ja wypluwałam swoje wnętrzności, siedząc w zatłoczonym starym autobusie, ta bezczelna baba stała nade mną i krzyczała: "Jak tak można! Dziecko siedzi a ja co biedna mam zrobić!?". Wyobraźcie sobie najgorszego kaca na świecie i to jak wisicie nad kiblem, myśląc o swoim testamencie i stojącą nad wami taką babę. Do dzisiaj widzę jej twarz... Aż mnie ciarki przeszły!
Przyzwyczaiłam się do tego, że nie mogę wykonywać gwałtownych ruchów głową, kręcić się i jeździć tyłem do kierunku jazdy, ale do całej imprezy niedawno doszła nowość!

Jakiś czas temu po godzinnym locie do Warszawy i koncercie Aerosmith zaczęłam miewać intensywne zaburzenia równowagi i kompletnie traciłam orientacje w terenie.
Co prawda miesiące poprzedzające lot do Warszawy mogły mi dać do myślenia. Często, czy wchodząc po schodach i zdarzało mi się nawet niedosłyszeć, ale jeszcze wtedy z tego żartowałam. Pisząc to, wpadłam właśnie na myśl, że mogło mi się pogorszyć z powodu upadku, kiedy złamałam rękę albo przez stłuczkę... Ten rok jak widać pod względem zdrowia mnie nie rozpieszcza. Piski i szumy w uszach, kręciołek w głowie i wszystko, co najgorsze po locie to nic nowego w moim świecie. Myślałam, że to typowe fazy mojego organizmu po podróży. Jednak tym razem było to tak intensywne przeżycie, że w pewnym momencie siedząc w biurze, nie wiedziałam kompletnie, gdzie jestem. Nie polecam nikomu. Będąc u laryngologa, dowiedziałam się, że mój błędnik w lewym uchu, który i tak dawał mi o sobie znać w postaci choroby lokomocyjnej, dostał dosłownie pierdolca. Od tego momentu muszę szczególnie uważać na zmiany ciśnienia i przede wszystkim głośną muzykę (!!). Jeżeli sytuacja się powtórzy, to jedynym rozwiązaniem jest ostry dyżur, zastrzyk sterydowy i pobyt w szpitalu! Przez cały Woodstock chodziłam z zatkanymi uszami, bo nie wyobrażałam sobie znowu wylądować w szpitalu polowym. Tym bardziej że będąc w Hiszpanii dwa tygodnie wcześniej, musiałam odwiedzić szpital w parku rozrywki, który znajdował się pod jednym z największych roller coasterów w Europie. Tak, wiem, bajka. Co parędziesiąt sekund słychać było tylko przeraźliwe krzyki i hałas jakby walił się budynek. Chciałam umrzeć. Wspominałam, że było wtedy ponad 30 stopni? 30 stopni w Hiszpanii różni się trochę od tych naszych, więc tak naprawdę było tych stopni tysiąc. Morał z tego taki, że warto obserwować swój organizm i jego reakcje na różne sytuacje. Coś, co wydawało mi się w miarę normalną rzeczą jak mdłości po podróży, złe samopoczucie i inne nieprzyjemne dolegliwości okazały się dosyć poważnym problemem, na który muszę od razu reagować. Wiem, że paru moich znajomych też miewa takie stany, więc lepiej jest rozmawiać o takich problemach, bo często możemy komuś uświadomić, że pewne rzeczy nie są normalne i trzeba je traktować, nieco poważniej. Moja choroba może objawiać się z powodu zaburzeń układu kręgosłupa, udaru mózgu, guza mózgu, niskiego ciśnienia krwi, nerwicy czy depresji i wielu innych dziwnych przypadłości. Wydaję się, że to jedna z lżejszych chorób, ale wyobraźcie sobie, że prowadzicie samochód i nagle tracicie orientacje, albo wracacie wieczorem z pracy i tracicie równowagę, upadacie i jeżeli macie wielkiego pecha uderzacie głową w krawężnik. Całe życie zastanawiałam się co z dwojga złego wolałabym stracić, słuch czy wzrok? 90% ludzi, których o to pytałam, w ciągu sekundy miało jakąś konkretną odpowiedź, ja nie. Jestem wzrokowcem i melomanem więc co odpowiedzieć na takie pytanie?

Piszę to przy okazji, bo być może ktoś z was ma podobne objawy i ignorował je, myśląc, że czujecie się źle przez brzydką pogodę i ciśnienie. Interesujcie się, czytajcie i badajcie!

Wybranie ksywy parę lat temu widocznie nie było przypadkowe MEDULLA



Wskazaniem do natychmiastowej wizyty u lekarza są:
  • nawracające albo silne zawroty czy też bóle głowy,
  • zaburzenia mówienia,
  • niewyraźne widzenie ("przez mgłę"),
  • pogorszenie słuchu,
  • trudności w chodzeniu, częste upadki,
  • osłabienie mięśni nóg,
  • utraty przytomności,
  • uczucie drętwienia lub mrowienia rąk i nóg


http://www.poradnikzdrowie.pl/sprawdz-sie/sygnaly-ciala/zawroty-glowy-przyczyny-i-leczenie-zaburzen-rownowagi_33671.html
Wskazaniem do natychmiastowej wizyty u lekarza są:
  • nawracające albo silne zawroty czy też bóle głowy,
  • zaburzenia mówienia,
  • niewyraźne widzenie ("przez mgłę"),
  • pogorszenie słuchu,
  • trudności w chodzeniu, częste upadki,
  • osłabienie mięśni nóg,
  • utraty przytomności,
  • uczucie drętwienia lub mrowienia rąk i nóg.


http://www.poradnikzdrowie.pl/sprawdz-sie/sygnaly-ciala/zawroty-glowy-przyczyny-i-leczenie-zaburzen-rownowagi_33671.html
Wskazaniem do natychmiastowej wizyty u lekarza są:
  • nawracające albo silne zawroty czy też bóle głowy,
  • zaburzenia mówienia,
  • niewyraźne widzenie ("przez mgłę"),
  • pogorszenie słuchu,
  • trudności w chodzeniu, częste upadki,
  • osłabienie mięśni nóg,
  • utraty przytomności,
  • uczucie drętwienia lub mrowienia rąk i nóg.


http://www.poradnikzdrowie.pl/sprawdz-sie/sygnaly-ciala/zawroty-glowy-przyczyny-i-leczenie-zaburzen-rownowagi_33671.html
Wiecie, co jest z tego wszystkiego najlepsze? Chciałam napisać o tym, że korzystam z komunikacji miejskiej sporadycznie i prawie za każdym razem ktoś ma problem. Zazwyczaj są to kłótnie o miejsce siedzące czy przepychanie się, a dzisiaj spotkała mnie przyjemna sytuacja, chyba pierwszy raz w życiu. Rozmawiałam sobie z mamą o domowym płynie do zmywania makijażu z książki Skin Coach, a tu nagle do rozmowy dołącza stojąca obok kobieta i mówi kulturalnie, że też robi sama takie płyny i podpowiedziała nawet nazwę oleju, o którym zapomniałam. Dobrze wiedzieć, że świadomych kobiet jest więcej i nie idą ślepo za reklamą i promocjami kosmetyków, a do tego nie boją się dyskutować z nieznajomymi!

Jakby kogoś interesował ten temat:

Tonik i płyn do demakijażu, które zrobisz samodzielnie.

Na następny post mam do ogarnięcia zdjęcia z Portugalii, Krakowa, Warszawy, Berlina i Barcelony. Uff to chyba wszystko! Mam jeszcze parę tekstów, ale naprawdę trudno mi pozbierać wszystkie myśli w jedną całość, dlatego też postanowiłam pisać częściej na blogu, żeby popracować nad koncentracją. Do następnego!





You Might Also Like

0 comments