Incubus - Orange Wrasaw Festival

by - 16.6.15

Cześć! Jestem jeszcze w Wawie i postanowiłam wrzucić na świeżo kilka fotek z Orange Warsaw Festival. W sumie są to same zdjęcia Incubus, które dodałam na Instagram, ale zawsze to coś:)
Nie obiecuję, że dodam jeszcze więcej, bo wiadomo jak jest u mnie z wrzucaniem postów. Najlepszym przykładem są zdjęcia z Barcelony a ponieważ w moim komputerze spalił się zasilacz to trochę jeszcze potrwa ogarnięcie ich.

Tak więc wracając do koncertu. Nie byłoby tam mnie na nim, gdyby nie moja zwariowana ciocia, którą z tego miejsca serdecznie pozdrawiam! Dzięki niej Make Yourself Foundation (którą założył zespół) dostała dolarowy zastrzyk, mogłyśmy cieszyć się spotkaniem z chłopakami i krótką pogawędką. Jeżeli jesteśmy już przy podziękowaniach to skrzynka piwa należy się także Arsel za ogarnięcie całej transakcji! Nie wiem czy kiedykolwiek odwdzięczę się wystarczająco, ale bardzo się cieszę, że mam w okół siebie takich ludzi!

Samo spotkanie z chłopakami było krótkie i żałuję trochę, że nie poszalałam tam bardziej, ale jestem bardzo dumna z tego, że sam Brandon Boyd ujrzał we mnie nauczycielkę (haha) i poprosił o nauczenie słowa "dziękuję", które zapisał sobie na ręku a reakcja publiczności potwierdziła, że wykonałam dobrze swoją robotę :) (Brandon jeżeli to czytasz - wysłałam czek wczoraj, powinien dojść dzisiaj do Londynu przed koncertem). Tak jak i poprzednim razem (nie wiem dlaczego skasowałam zdjęcia z postami z pierwszego koncertu na którym byłam) przebywając w ich obecności czułam się bardzo wyluzowana. Zupełnie jakbym rozmawiała z dobrymi kumplami. Okazało się, że chłopaki pamiętają mnie z koncertu w Berlinie, który był w 2011, co potwierdzone jest słowami Brandona "A! Tak, pamiętam! Czekałaś na nas z siostrą przed koncertem!". Byłam wtedy z Marą, która niestety/stety mieszka w Barcy i nie mogła pojawić się tym razem.
Byli zachwyceni gestem mojej cioci, która kompletnie nie zna ich muzyki a sama zechciała pomóc ich fundacji a także sprawić mi (ogromną) przyjemność i poznać fajnych młodych facetów (haha to niezła aparatka!). Sam B rzucił komplementem z pytaniem "Czy to jest Twoja druga siostra?", którym powalił ją na kolana (a oszołomił na koncercie po zdjęciu koszulki - do tej pory nie może dojść do siebie:). Zrobiliśmy tylko zdjęcie grupowe, które powinnam dostać na dniach i przy, którym żałuję trochę, że nie objęłam Brandon'a, który po pierwszym zdjęciu zorientował się chyba, że stoi za daleko mnie i przebiegł na drugą stronę bliżej mnie (pewnie mnie szukał), no ale czas gonił...haha.
Żegnając się już uświadomiłam chłopaków, że polska publiczność jest wymagająca i muszą dać czadu czym trochę ich przeraziłam. Mówiąc to B zaczął się prężyć i pytać czy wygląda na wystarczająco mocnego, żeby dać radę - oczywiście nie potwierdziłam tego, bo koleś jest chudy (I love it!), czym go rozbawiłam. Wiem, jestem zajebista. Zdaję sobie sprawę, że chciał jeszcze ze mną porozmawiać, ale czas mnie gonił i chciało mi się pić.

Sam festiwal wyglądał bardzo dobrze. W porównaniu do poprzednich - a byłam na dwóch w różnych miejscach na OWF (pod Pałacem Kultury i na stadionie Legii) Tor Wyścigów był dobrą miejscówką na takie wydarzenie. Ludzie jacyś tacy bardziej przyjemni i zewsząd słychać było przeróżną muzykę. Dodając do tego upał - poczułam, że przyszło lato! Organizacja też jak najbardziej spoko. Przez to co działo się na poprzednim OWF, na którym byłam przyżekłam sobie, że już nigdy nie pójdę na koncert w Polsce, ale chyba udało im się tym razem to trochę odczarować.

Przed Incubus na głównej scenie występowali Bastille, którzy dali niezłego czadu! Publiczność reagowała żywiołowo na ich piosenki, które zdobywają coraz większą popularność i rzeczywiście wpadają w ucho. Wokalista jest posiadaczem bardzo mocnego, ale ciepłego głosu, który porwał publiczność. Jedyne co bym zmieniła w całym Orange to fakt, że wrzucili Incubus na dużą scenę przed Muse, których większość fanów (proszę się nie obrażać) jest podobna do fanów 30 Sceond to Mars - bawią się tylko dobrze na koncercie swojego zespołu, a w większości to dziwne laski, które mają ponure miny. Przynajmniej z moich obserwacji i doświadczeń. Tak czy siak trochę żałuję, że nie zgadałam się z ekipą z Incubus Poland, ale bawiłam się sama pod sceną w 2 rzędzie zajebiście! Jakiś wysoki chłopak chciał mi chyba zrobić przyjemność i stanął za mną tak, że nikt mnie nie dotykał, czyli mogę powiedzieć że miałam swojego bodyguarda, bo mogłam skakać wśród ubranych na czarno fanek Muse, co musiało śmiesznie wyglądać. Ja, blond czupryna, 1.72 cm w sukience w paski z dekoltem i aparatem przyklejonym do ręki. Trzeba się bawić!! Wyskakałam się i wytańczyłam jak głupia :) Rada dla ludzi, którzy nie lubią nieświeżego zapachu ludzi wśród tłumu na koncertach - miejcie przy sobie mgiełkę zapachową :D
Chłopaki zaczęli od dosyć długiego intro i piosenki, którą porwali mnie 14 lat temu - "Wish You Were Here" co spowodowało u mnie wielką radość. Jako jedyna przynajmniej w części, w której stałam zaśpiewałam z Brandonem każde słowo od samego początku do końca koncertu, z czego jestem dumna! Tak jak wspominałam wcześniej mogli wrzucić ich w bardziej kameralne miejsce na samo zakończenie festiwalu, bo fani Muse próbowali co jakiś czas przerywać mi zabawę wpychając się pod scenę:( Tak czy siak jestem bardzo zadowolona, bo setlista była zajebista (nie wiedziałam, że potrafię rymować:P) a przejścia między niektórymi utworami wbijające w ziemie! Po zakończeniu koncertu zaczęło się robić ciasno więc starałam się wyjść z tłumu jak najszybciej, bo zostałabym zmiażdżona :D
Jeżeli chodzi o Muse, to za bardzo nie przepadam za ich muzyką, ale wiedziałam że ich koncerty są dużą atrakcją. Bardzo lubię "Hysteria" i miło z ich strony, że zagrali ją przed tym jak zawinęłyśmy się "na miasto".

Podsumowując jestem w 100% zadowolona, ale następnym razem mam nadzieję, że zobaczę Incubus w warunkach jakie panowały podczas mojego pierwszego spotkania z nimi w Huxleys w Berlinie. To zespół, który nie ma może takiej rzeszy fanów jak Muse czy inne super popularne zespoły, ale jesteśmy tak samo wierni i zgrani, więc na pewno zapełnimy jakiś klimatyczny klub.

Mam nadzieję, że nie przynudzałam, bo starałam się ociosać jakoś moje rozciągnięte opisy tak, żeby dobrze się czytało. Pozdrawiam i nie obiecuję wrzucić tu jeszcze paru fot z koncertu i wyjazdu :)








You May Also Like

0 comments

Flickr Images

Like us on Facebook

About Me