B * A * R * C * E * L * O * N * A **** PART I

27.5.15

(UWAGA! Możecie się spodziewać narzekania, dłuuugiego wstępu i kilku fot z instagram na początek)


Czy wy tez macie już dość tej paskudnej pogody, czy tylko ja przechodzę kryzys i przeklinam jak muszę wyjść z domu? LATO PRZYBYWAJ!!
Na takie dni jak dzisiejszy - nijaki, brzydki, chwilami słoneczny ale zimny jest parę sposobów. Po pierwsze - pogodna muzyka, po drugie - ciepły napój (najlepiej coś słodkiego typu czekolada), po trzecie zdjęcia z wakacji. Zabrałam się za pisanie tego posta głownie z powodu zdjęć z wyjazdu do Barcelony, z którego wróciłam dwa dni temu  (mam depresje po wyjazdowa) i chciałam podzielić się moimi przeżyciami a przede wszystkim fotkami z tego pokręconego miasta.


Być może przekonam niektórych z wa, że warto odłożyć trochę grosza i wyruszyć w podroż, albo podsunę kilka pomysłów tym, którzy jeszcze nie mieli okazji tam być a planują taki wyjazd. Od razu zaznaczam, że nie jest to żaden przewodnik (!) Postaram się napisać w jakich miejscach byłam i co ciekawego widziałam.
Przygotowując się do wycieczki szukałam rożnych informacji w internecie na temat wydarzeń, miejsc które warto odwiedzić,  gdzie można dobrze zjeść itd. Był to mój drugi wyjazd do tego miasta, wcześniej byłam tam w 2013 roku, więc co nieco już zwiedziłam. Przy okazji muszę chyba poświecić chwile czasu i zrobić porządek w obserwowanych blogach i wywalić te, które mnie irytują. Akurat przed wyjazdem natknęłam się na parę postów jakiś blogerek modowo-kosmetycznych na temat zwiedzania Barcelony i złapałam się za głowę. Może aż tak tragicznie nie było, ale po przeczytaniu ich sama uwierzyłam, że planując taką wycieczkę potrzebne jest mi przynajmniej 5 tysiecy zlotych i to przede wszystkim na poruszanie się po mieście metrem (!) i jedzenie w super restauracjach niekiedy kompletnie nie związanych z Hiszpanią. Najgorsze jest to co widziałam w komentarzach - dziewczyny ślepo zapatrzone w owe blogerki z żalem pisały, ze ich marzenia o takim wyjeździe właśnie pękły jak mydlana banka, bo nigdy nie będzie je stać na taki wyjazd...
To takie przykre, bo żyjemy w czasach gdzie wszystko jest na wyciągniecie reki, jednak ludzie są tym tak bardzo ogłupieni, ze nie potrafią sami wyszukać sobie potrzebnych informacji i zorganizować czegokolwiek. Oczywiście teraz generalizuje, ale przeraza mnie coraz częściej spotykana ignorancja (bo chyba inaczej tego nie można nazwać) na możliwości jakie obecnie mamy.
 Uf, post miał być o wyjeździe do Barcelony, wiec wracam do tego.

Początek takiego wyjazdu wygląda chyba u większości tak samo - kluczowa sprawa to bilety na samolot, wiec tęskniąc za wakacjami najlepiej szukać interesujących nas lotów w zimę (jeżeli chcemy jechać na urlop w okolicach wiosny/lata). Rożnie bywa z cenami biletów, czasami tańsze są na samym początku sprzedaży, innym razem jeżeli zostanie parę ostatnich miejsc w samolocie. Dobrym sposobem na zaoszczędzenie paru złotych o czym wie bardzo mało osób jest kupienie interesującego nas lotu przez allegro Są użytkownicy oferujący nam zakup biletów za symboliczna opłatą. Kupujemy taką aukcję za 1zł, podajemy swoje dane potrzebne do lotu i jakiś tam Pan podaje nam cenę jaka wychodzi po użyciu jego karty członkowskiej. Jakie korzyści z tego maja? Kupują to ludzie posiadający karty rożnych linii lotniczych, po każdym zakupie dostają ileś darmowych mil na swoje konto i tak po jakimś czasie mogą podróżować za darmo a przy okazji my zaoszczędzamy kilka złotych i nie tracimy czasu na wpisywanie naszych danych przy bezpośrednim zakupie biletów:) Więcej o tym napisane jest na samych aukcjach po wpisaniu np Ryanair albo Wizzair na Allegro.

Po zakupionym locie przychodzi czas na nocleg i tutaj przynajmniej dla mnie wyszukiwanie dobrego noclegu trwa w zależności od szczęścia od paru dni do paru tygodni. W tym roku tak jak i poprzednio zaczęłam poszukiwania na portalu airbnb.com. Bardzo łatwo można nawiązać kontakt z osobami oferującymi nocleg w swoich mieszkaniach, wiec nikt nie powinien mieć z tym problemu. Wybierając się gdzieś zawsze zwracam uwagę po pierwsze na lokalizacje, czystość i prywatna łazienkę. W tym roku lepiej trafić nie mogłam, bo udało mi się zabukować nocleg przy słynnej La Rambla w pięknym mieszkaniu z prywatna łazienka! Barcelona wręcz słynie z hosteli i hoteli, ale biorąc pod uwagę ceny, czystość i bezpieczeństwo, zdecydowanie dla mnie jak do tej pory najlepszą opcją okazały się właśnie pokoje z airbnb. Wcale nie trzeba wydawać 50 euro za noc/osobę, żeby mieć gdzie spać. Cena i komfort to kwestia cierpliwości i poświęcenia chwili czasu na znalezienie odpowiedniego pokoju.



Przy okazji tego wyjazdu nie miałam wielkiej potrzeby planowania każdego dnia pobytu i obliczania ile potrzebne jest na zwiedzenie każdego zabytku. Być może dlatego, ze już tam byłam a może przez to ze na miejscu w razie czego jest moja siostra, która służy pomocą.
Tak czy siak najwięcej myśli pochłaniał mi zbliżający się dużymi krokami lot.
Jako osoba, która od zawsze ma chorobę lokomocyjna i czuje najmniejszy wybój, szarpniecie, zakręt i wahanie kierowcy w opanowaniu maszyny, którą prowadzi panicznie bałam się lecieć. Dwa lata temu po przeżyciu dwóch pierwszych lotów w moim życiu jeszcze długo miałam zakwasy od zaciskania każdego mięśnia w ciele ze stresu.

Szukałam jakiś porad na opanowanie lęku przed lataniem, ale w sumie nic sensownego nie znalazłam. Zaczęłam więc przeglądać artykuły dotyczące konstrukcji samolotów, oglądałam programy typu "Katastrofa w przestworzach"(what!?), które pokazały mi jak zachować się, kiedy dzieje się coś złego w kabinie, lub podczas wypadku. Nie lubię też szybkiej jazdy jakimkolwiek pojazdem i może wydawać się to głupie, ale bardzo mi pomogło wyobrażanie sobie, że lecę samolotem podczas jazdy autobusie, który zjeżdżał szybko np z górki hacząc przy tym o parę dziur i w tym momencie udawało mi się opanować strach. Trafił do mnie też argument, że samolot tak jak i samochód czasem trafia na przeszkody i to normalne, że od czasu do czasu nim zakołysze. Takie proste a jednak tak skomplikowane :)

Lot do Barcelony w tym roku był nawet przyjemny, być może dlatego, ze wylatywaliśmy o godzinie 21:30 i praktycznie nic nie było widać. Przez cala podróż starałam się mieć zamknięte oczy i skupić się na  muzyce, która mnie odprężała. Niestety tego samego nie mogę napisać o powrocie (czego się spodziewałam, bo przecież nie może być tak pięknie). Nie będę rozpisywać się o tym jak przeżyłam powrót, ale podczas lądowania nieźle przywaliliśmy o płytę lotniska i na chwilę nawet udało mi się zapomnieć, że przed nami jeszcze powrót do Szczecina, ale to już kompletnie inna historia....

(CIĄG DALSZY NASTĄPI)


You Might Also Like

0 comments